Cmentarny wpis z Iranu

Azja, Iran, Tu byłem

Miejsca, które chciałem przybliżyć w tym wpisie to przede wszystkim cmentarze. Pozostały one po pobycie armii generała Andersa oraz ludności cywilnej w Iranie. Inne, związane z Polakami, już nie istnieją albo nie ma do nich wstępu.
Historia samego przejścia Związku Radzieckiego i pobytu w Iranie jest na tyle fantastyczna i niesamowita, że spokojnie można byłoby nakręcić o tym film.
Niestety jak to często w Polsce bywa, nie mówi się o tym, tak jakby zapominając, że to w ogóle miało miejsce.

Swoją podróż śladami Polaków miałem zacząć od stolicy, ale z powodu niesprzyjających okoliczności nie zdążyłem na największy polski cmentarz, Dulab w Teheranie. Ambasada, która posiada pamiątki po armii Andersa, była zamknięta i nikt nie chciał wpuścić jednej osoby do środka. Nie miałem także czasu pojechać do Ahvazu, miasta na południu kraju, niedaleko granicy z Irakiem, czy do Maszhadu, gdzie także można znaleźć polskie ślady.
Opowiem za to o Isfahanie i Bandar e-Anzali, miejscach równie interesujących jeśli chodzi o polską sprawę.

Po ogłoszeniu amnestii i utworzeniu polskiej armii w Związku Radzieckim, należało w jakiś sposób ewakuować stamtąd żołnierzy oraz ludność cywilną. Droga prowadziła na południe do dzisiejszego Turkmenistanu, a następnie statkami przez Morze Kaspijskie do Persji.
Tak pierwsze chwile na wolności opisywał Franciszek Machalski, który napisał świetną książkę „Wędrówki Irańskie”
„Był wczesny ranek 3 kwietnia 1942 r. Radziecki statek Profintern, płynący z Krasnowodska do Pahlewi z oddziałami wojska polskiego, zatrzymał się na redzie…Wnet nowy nieznany świat odsłonił się przed oczyma. Oszołomiła mnie bujna zieleń ogrodów i śnieżysta niemal biel domów.”
We wspomnieniach Machalskiego pojawiają się też złoty piasek plaż czy gościnność mieszkańców.

Persowie zgodzili się przyjąć rzesze Polaków i utworzyli dla nich obozy w kilku miejscach, m.in. na przedmieściach Teheranu. Dzieci za to trafiły do Isfahanu. Było ich tutaj kilka tysięcy, a miasto nazywano miastem polskich dzieci. W Isfahanie były polskie zakłady, piekarnia czy nawet łaźnia. Uczniowie chodzili do szkół, utworzono harcerstwo.
W tym mieście tak na prawdę rozpocząłem odszukiwanie polskich śladów, udając się na ormiański cmentarz.
Żeby oddać hołd pochowanym tu Polakom, musimy wystarać się o pozwolenie na jego odwiedzenie. Będąc w katedrze Vank w Dżolfie – dzielnicy ormiańskiej, trzeba się udać do jednego z biur, gdzie po przekonaniu jednej osoby dostaniemy kartkę z pozwoleniem. U mnie wystarczyło kilka zdań dlaczego tu jestem i co chcę zobaczyć. Nie było żadnych problemów.
Całe szczęście cmentarz nie jest daleko więc na upartego można iść pieszo. Ja trafiłem na znajomego Irańczyka, z którym się tam wybrałem. Był w ciężkim szoku, kiedy mu powiedziałem czego szukam i po co chcę tam jechać. Z resztą nigdy nawet nie był w środku i nie wiedział, że na cmentarzu są polskie groby.
Po pokazaniu pozwolenia wszedłem do środka i zacząłem poszukiwania. Nie należy sugerować się kierunkami wskazywanymi przez pracowników cmentarza. Oni też nie bardzo wiedzą jak tam trafić. Dzięki temu, w zasadzie zupełnym przypadkiem trafiłem na XIX wieczne groby niemieckie, holenderskie czy nawet angielskie.
W końcu znalazłem polskie kwatery.
Muszę przyznać, że miejsce, jako jedno z nielicznych na cmentarzu, jest bardzo zadbane i posprzątane. Widać ktoś o to stale dba.
Obok prostych tablic grobowych, na których czas już odcisnął swoje piętno, stoi bardzo ładny pomnik w hołdzie zmarłym Polakom. Wmurowano także pamiątkową tablicę.

Lubię wizyty na cmentarzach, więc nie będę obiektywny polecając ten w Isfahanie. Warto chociaż na chwilę wybrać się tam, nie tylko na część poświęconą Polakom.

Szukając dalej polskiej obecności w Isfahanie, na wieczór umówiłem się z pewnym Irańczykiem, który miał mi przybliżyć tamte czasy. Niestety spotkaliśmy się tylko na chwilę ale mimo to jestem mu wdzięczny za to, że w ogóle chciało mu się spotkać z przypadkowym turystą z Polski. Umówiliśmy się też, że kolejnym razem pokaże mi pamiątki po Polakach. Dziękuję też ambasadzie, która przekazała do tej osoby moją prośbę.

Kolejnym przystankiem w moich poszukiwaniach okazało się być niewielkie miasto nad Morzem Kaspijskim – Bandar E-Anzali.

Dla zagranicznego turysty nie ma tu wiele atrakcji, ot zwykłe portowe miasto o zabudowie trochę europejskiej. Widać, że miasto musiało pozostawać pod dużym wpływem Rosji. Ciekawie prezentuje się jedynie targ, położony w okolicy rzeki. Jest bardzo podobny do naszych polskich targów, nawet handluje się podobnymi produktami.
Jako Polaka, miasto interesowało mnie jednak zdecydowanie bardziej. To właśnie tu dobijały do brzegu statki z polskimi uchodźcami z ZSRR.
Tu trafiali żołnierze i ludność cywilna na miesięczną kwarantannę, a następnie byli rozlokowywani po kraju. Niestety bariera językowa uniemożliwiła mi odszukanie miejsc związanych z tym wydarzeniem.
Całe szczęście po kilkunastu minutach jeżdżenia taksówką udało się znaleźć Cmentarz Polski. Żeby go zobaczyć kilka tygodni wcześniej napisałem do Ambasady Polskiej w Teheranie prośbę o taką możliwość. Dzięki temu osoba pilnująca cmentarza została poinformowana, ze ktoś przyjedzie i jakoś na migi wytłumaczyłem, że to ja jestem tą osobą. Polska część ormiańskiego cmentarza kolejny raz pozytywnie mnie zaskoczyła. Podobnie jak w Isfahanie wszystko wyglądało bardzo elegancko. Drzewa rosnące na cmentarzu dają tak potrzebny w tym upale cień, dzięki czemu mogę dłużej pobyć w tym miejscu i odpocząć.

Pochowanych jest tutaj 639 osób, w dużej mierze żołnierzy i młodych osób.
Równe rzędy płyt grobowych dumnie prezentują osoby spoczywające pod nimi. Z tych kilku krótkich informacji możemy domyślić się wiele o historii tych osób.
Nadzieja, że jednak wrócą do ojczyzny, pewnie utrzymywała ich przy życiu ile tylko się dało. Niestety nie mieli tego szczęścia i zostali tu na zawsze.
Czy wiedzieli, że na wieki zostaną w ziemi perskiej ? Część z nich musiała tu być z rodzinami. Co się z nimi stało ? Jak potoczyły się ich losy ? Czy kiedykolwiek byli na grobach swoich najbliższych ?
Wiele jest pytań siedząc samotnie w takim miejscu, tysiące kilometrów od granic kraju.
Chciałem zapalić świeczkę ale Pan opiekujący się cmentarzem miał tylko jedną i do tego już trochę zużytą. Może myślał, że się nie zorientuję i kupię ją od niego, mimo ceny z kosmosu. Szkoda, że ambasada nie kupi ich więcej i nie zostawi tutaj. Zabłąkany turysta mógłby w taki oto sposób oddać hołd pochowanym tutaj rodakom.

Tu też zakończyłem swoją krótką wędrówkę śladami Polaków.
A Wam, jak będziecie kiedyś w Iranie albo jakimś innym państwie, polecam odwiedzić miejsca gdzie pochowani są Polacy. Nasza wojenna historia i tułaczka sprawiły, że wiele jest takich krajów.
Jest to bardzo dobry przerywnik,pozwalający zatrzymać się na chwilę i inaczej spojrzeć na wyjazd.

Adresy wszystkich polskich cmentarzy w Iranie:

Cmentarz Dulab w Teheranie
Meydane Shohada, Khiabane Pirouzi, Chaharrahe Shokofeh, Chaharrahe Sheyda, Khiabane Ahmad Reza Tajeri no 284
284 ميدان شهدا، خيابان پيروزی ، چهارراه شکوفه، چهارراه شيدا، خيابان احمد رضا تاجری شماره

Cmentarz w Maszhadzie
Ave. Amel, Gabrestan Arameneh
خيابان عامل آرامگاه لهستانيها در مشهد

Cmentarz w Isfahanie
Se Rahe Khiabane Nezami, Nareside be Bimarestane Alzahra
بطرف سه را ه خيابان نظامی ،نرسيده به بيمارستان الزهرا

Cmentarz w Bandar Anzali
Mantaghe Akhar Khar, Vis a Vis Golzare Shohada, Janbe Gabrestane Aramaneh
منطقه آخر خط
جهان گانی روبروی
گلزار شهدا،جنب قبرشتان ارامنه

Cmentarz w Ahwazie
Markaze Shahr, Meydane Bar Frousha Sabegh Janbe Sazmane Bargh, Gabrestane Massiyiha
برق سازمان ، جنب سابق بارفروشا ميدان ،شهر مرکز
ها مسيح قبرشتان

2 uwagi do wpisu “Cmentarny wpis z Iranu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *