Pożegnanie Rumunii z Bukowiną w tle

Europa, Rumunia, Tu byłem

To będzie jeden z ostatnich wpisów o Rumunii, już za niedługo znowu przeniesiemy się do Iranu. Teraz czas na krótkie podsumowanie wyjazdu, a przy okazji napiszę trochę o Bukowinie, którą odwiedziłem ostatniego dnia podróży.

Region Bukowiny jest najmniejszym regionem Rumunii, mimo to należy do najciekawszych w całym kraju. Przejechanie autem wzdłuż i wszerz nie zajmie nam więcej niż 4 godziny. Resztę dnia możemy więc pozostawić na zwiedzanie. A muszę przyznać, że jest tu sporo atrakcji.Region ten znany jest na skalę światową przede wszystkim z unikatowych malowanych cerkwi. To co wyróżnia je od setek innych cerkwi w tej części Europy to fakt, że w Bukowinie są one malowane dodatkowo z zewnątrz. Prezentują się bardzo okazale. Niesamowite jest to, że stoją już setki lat, a wyglądają jakby dopiero je zbudowano.

Na początek jedziemy do Voronet, gdzie znajdziemy cerkiew pod wezwaniem św. Jerzego, zbudowaną pod koniec XV wieku. Jeśli chodzi o stan zachowania malowideł, to z całą pewnością będzie ona w pierwszej trójce tych w najlepszych. Jedynie na północnej ścianie czas odcisnął swoje piętno. Pod wpływem wiejącego wiatru i lat padającego deszczu, freski zostały częściowo zmyte.

Całe szczęście nikt nie podjął się próby ich odtworzenia. Brak tych malowideł sprawia, że cerkiew staje się bardziej autentyczna, a nam pokazuje, że z siłami natury człowiek nie wygra. Zachodnia ściana to monumentalny obraz Sądu Ostatecznego. Jest to bardzo żywa i kolorowa scena, w której autor przedstawił swoją wizję Sądu Ostatecznego. Zdecydowanie najwspanialsza w całym kompleksie klasztornym. Na południowej ścianie umieszczono grupę mniejszych fresków przedstawiających historie z życia różnych świętych.

Wnętrze świątyni jest także w całości pomalowane i prezentuje się równie fascynująco. Kompleks można zwiedzić za 5 lei oraz dodatkową opłatę za możliwość robienia zdjęć.
Pamiętajcie jednak, że miejsce jest bardzo chętnie odwiedzane i jeśli wybierzecie nieodpowiednią godzinę możecie trafić na kilka zorganizowanych wycieczek jednocześnie.

W takim wypadku rozsądnie jest pojechać do oddalonego o ok. 10 km monastyru Humor. Kilkanaście minut jazdy samochodem i jesteśmy na miejscu.

Tutejsza cerkiew jest zdecydowanie mniejsza od tej w Voronet, ale jeśli chodzi o kunszt fresków to praktycznie niczym jej nie ustępuje. Szkoda, że freski nie przetrwały na wszystkich ścianach.
W Humor najlepiej zachowane są te na południowej ścianie, gdzie dominuje kolor czerwony. Przedstawione tu malowidła pokazują historię kościoła, walki rycerzy oraz sceny z życia świętych. Warto na chwilę usiąść na jednej z drewnianych ław i odpocząć, w ciszy podziwiając historie wymalowane na ścianach.

Dobrze, że cerkiew jest zazwyczaj pomijana przez grupy wycieczkowe, więc nikt nie będzie nam przeszkadzał. Jedynie mniszka sprzedająca bilety może nas zaczepiać. Tu także wstęp kosztuje 5 lei. Za zdjęcia już się nie płaci.

Kolejna krótka podróż i kolejna fantastyczna świątynia. Tym razem jest to monastyr Moldovita. Ma on charakter bardziej obronny, otoczony jest murem, posiada dwie narożne baszty oraz masywną wieżę ponad bramą główną.

Tutejsza cerkiew wywarła na mnie największe wrażenie za sprawą zachowanej w niemal idealnym stanie tzw. „hierarchii niebiańskiej”. Jest to swego rodzaju przedstawienie wszystkich osób chrześcijaństwa segregując ich od najważniejszych do najmniej ważnych.
Na samej górze jest Chrystus, potem Maryja z Dzieciątkiem, Baranek Boży, następnie serafiny, anioły, święci, itd. Ciekawa jest też scena oblężenia Konstantynopola przez Persów. Zaskakuje tu dopracowanie szczegółów oraz obraz XV wiecznego miasta.

Zainteresowanym sztuką sakralną polecam pozostałe malowane cerkwie Bukowiny z listy Światowego Dziedzictwa Unesco. Łącznie jest ich 8, więc jest co oglądać.

Co jeszcze można zobaczyć w Bukowinie ? W wiosce Kaczyka jest ciekawa zabytkowa kopalnia soli, w której pracowało wielu polskich górników, sprowadzonych tu z okolic Bochni.
Mając chwilę wolnego czasu możemy też odwiedzić okoliczne polskie wsie. Pojana Mikuli, Plesza, czy Nowy Sołoniec sprawią, że na chwilę przeniesiemy się do Polski.
Wszystko za sprawą polskich akcentów oraz języka polskiego, który można tu usłyszeć na każdym kroku.

A teraz wreszcie przyszedł czas na krótkie podsumowanie całej Rumunii.
Rumunia jest niestety krajem bardzo niedocenianym z perspektywy Polski, mało osób wie jak wiele ma do zaoferowania. A są to nie tylko zabytki historyczne. Jest jeszcze urzekająca natura i fantastyczne jedzenie. To wszystko sprawia, że każdy przyjazd do Rumunii będzie niezapomniany.

Na koniec mój osobisty ranking miejsc, taki top 3, który mogę polecić każdemu.

Pierwsze miejsce to oczywiście Transylwania. Nie ma znaczenia o jakiej porze roku tam będziecie, zawsze jest pięknie. Zamki, pałace, warowne kościoły, saskie wioski i oczywiście uprzejmi, pomocni ludzie – to wszystko jest na wyciągnięcie ręki, raptem kilkaset kilometrów od Polski.

Na drugim miejscu znalazły się góry. Niestety mogłem podziwiać je tylko z perspektywy samochodu, ale to i tak wystarczyło, żeby mnie zauroczyły.
Jestem pewien, że będąc kolejny raz w tych okolicach, wybiorę się na kilkudniowy trekking właśnie w Karpaty rumuńskie.
Góry Fogarskie czy Rodniańskie stają się coraz bardziej popularne wsród turystów więc spieszcie się jeśli chcecie zobaczyć ich dziewicze piękno.
Zimą polecam narty, będzie z pewnością taniej niż w Polsce i przy okazji o wiele ciekawiej.

Miejsce trzecie w moim małym rankingu zajmują połączone siły Bukowiny i Maramureszu. Piękne, zabytkowe, drewniane cerkwie urzekną Was na pewno, ale to co jest najlepsze w tych regionach, to taki spokojny, swojski klimat tam panujący.

Na zakończenie kilka spostrzeżeń o tym jak jest teraz w Rumunii.
Przede wszystkim budowy. Jak już chyba gdzieś wspominałem tu buduje się strasznie dużo. Przede wszystkim zobaczymy to jeżdżąc samochodem. Co chwila jest jakiś znak informujący o pracach budowlanych. Mam wrażenie, że Rumunia dopiero teraz obudziła się po czasach komunizmu i wszystko chce zrobić od razu.
Kolejna sprawa, to przeświadczenie będące w Polakach, że w Rumunii to sami Cyganie mieszkają. Przez prawie dwa tygodnie zupełnie nie było ich widać w miastach. To nie znaczy też, że ich nie ma. Po prostu mają swoje enklawy i trzymają się z dala. Z resztą bardzo łatwo jest poznać ich domy. Wyróżniają się zdecydowanie.

Ostatnia rzecz to wrażenie, które pozostawiła we mnie Rumunia i jej mieszkańcy. Wrażenie, że tak na dobrą sprawę, jesteśmy bardzo podobni do siebie.
Czy to geograficznie, historycznie, czy też kulturowo i mentalnie. Moim zdaniem Rumunia to taka Polska tylko tak 20 – 25 lat temu.
Więc jeśli chcecie poczuć się jak w domu, zapraszam do Rumunii.:)
Mamy w Polsce przysłowie „Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki”

Dlaczego mielibyśmy nie powiedzieć Polak, Rumun, dwa bratanki ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *