Stambuł – część druga

Europa, Tu byłem, Turcja

W tej części mini przewodnika wybierzemy się na zwiedzanie najstarszej części miasta, do dzielnicy Eminönü i Sultanahmet.
Ale zacznijmy od spaceru wzdłuż zatoki Złoty Róg. Tu też jest kilka ciekawych zabytków.
Pierwszy, którego powinniśmy poszukać to Katedra św. Jerzego. Jest to także siedziba Patriarchatu Konstantynopolitańskiego, instytucji bardzo ważnej w prawosławnym świecie. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa miejsce to odgrywało bardzo ważną rolę w życiu wiernych. Po rozłamie kościoła w 1054 roku patriarcha konstantynopolitański został honorowym przywódcą prawosławia. Obecnie świątynia nie pełni już takiej roli jak kiedyś, ale nadal pozostaje szczególnym miejscem.

Idąc dalej wzdłuż brzegu dojdziemy w okolice pozostałości starożytnych murów, które broniły Konstantynopola przed atakami niewiernych. Mury te zostały zbudowane w V wieku za panowania cesarza Teodozjusza II i do dzisiejszych czasów zachowały się w na prawdę dobrym stanie. Na całej swojej długości są niezwykle różnorodne, znajdziemy bramy, zwykłe umocnienia czy nawet baszty. Warto zrobić sobie dłuższy spacer wzdłuż murów i odkryć ten prawdziwy, nieturystyczny Stambuł.

Jak stąd wrócić do centrum ? Najlepiej kierować się na jeden z wielkich meczetów.

Ja ostatecznie dotarłem w okolice Meczetu Mihrimah, córki sułtana Sulejmana Wspaniałego. Następnie idąc główną ulicą w stronę centrum trafiłem na Meczet Fatih.
Meczet ten został zbudowany w XV wieku i był pierwszym wybudowanym przez Turków po zdobyciu miasta. Niestety nie oszczędziło go trzęsienie ziemi w 1766 i obecną formę uzyskał kilka lat później po odbudowie.

Niedaleko meczetu znajduje się park, w którym warto odpocząć przed dalszym zwiedzaniem.
Dodatkową atrakcją parku jest widok na pochodzący z IV wieku Akwedukt Walensa.
To jedna z najstarszych budowli tego miasta. Oryginalnie miał 971 metrów długości i aż 28 wysokości. Przez stulecia przechodził wiele renowacji, a do czasów obecnych przetrwało raptem ok 200 metrów. Bardziej sprawni mogą próbować wdrapać się na jego szczyt. Potęgę tego akweduktu widać najlepiej z bulwaru Ataturka, szczególnie gdy pod łukami przejeżdżają autobusy i samochody. To niesamowite, że po tylu stuleciach, wielu trzęsieniach ziemi, po 2 wojnach światowych i ogromie innych zniszczeń, akwedukt jak stał tak stoi nadal.
Trzeba przyznać, że rzymscy inżynierowie spisali się bardzo dobrze.

Z parku mamy już niedaleko do kolejnej atrakcji Stambułu, wspaniałego Meczetu Sulejmana. Drugi co do wielkości meczet w mieście, uznawany jest za najwybitniejsze osiągnięcie tureckiego geniusza architektury Sinana.
Ukończył budowę świątyni w 1557 roku. Meczet jednak strawił pożar, został on odbudowany w XVII wieku przybierając obecny wygląd. Jest poświęcony najbardziej znanemu sułtanowi Imperium Osmańskiego – Sulejmanowi Wspaniałemu, który został pochowany tu w kompleksie. Jeśli nie pamiętacie, to ten sułtan, o którym nakręcono serial Wspaniałe Stulecie. Meczet jest kolosalny, sama jego kopuła ma wysokość 50 metrów i średnicę 26 metrów.  Stojąc na dziedzińcu, nie widać jego wielkości. Dopiero wejście do głównej sali, sprawi, że zobaczymy ogrom tej budowli. Ciekawostką są fundamenty świątyni. To wypełnione wodą cysterny, które miały sprawiać, że meczet będzie odporny na trzęsienia ziemi.

Pora jednak iść dalej, przed nami jeszcze wiele ciekawych miejsc. Tym razem, będzie atrakcja, z której na pewno ucieszą się kobiety. Kryty Bazar jest praktycznie tuż za rogiem.

Handel w tym miejscu rozpoczął się już w XV wieku. Obecnie kupimy tu praktycznie wszystko. Od przypraw, słodkości, wyrobów z drewna, po biżuterię, ciuchy, dywany i oczywiście pamiątki. Pod dachem bazaru jest 60 kilka ulic, na których jest prawie 4000 sklepików. Jeśli jednak oczekujecie atmosfery starodawnego targowiska to niestety się przeliczycie. Panuje tu niemiłosierny tłok, setki turystów podążają we wszystkie strony. Do tego wieczne nawoływania sklepikarzy, które słysząc setny raz, będzie mieć po dziurki w nosie. A dosłownie przy najdrobniejszej rzeczy, sprzedawca i tak powie nam cenę mocno zawyżoną. Ciągłe targowanie się to konieczność. Ja nie wytrzymałem długo, uciekłem gdzieś w bok i gubiąc się, jakoś wyszedłem poza obręb Bazaru.
Znając wytrwałość zakupową kobiet, jestem pewien, że odnajdą się w tym miejscu.

Kolejny zabytek jest miejscem zupełnie unikatowym. Z pozoru zwykły budynek, odrapany, niespecjalnie atrakcyjny, skrywa w podziemiach coś niebywałego. To Cysterna Bazyliki zwana także Pałacem Jerebatan.

Najkrócej można go opisać jako ogromny, podziemny zbiornik na wodę o wymiarach boiska piłkarskiego, zbudowany już w VI wieku i służący jako awaryjne źródło wody w przypadku wojny lub oblężenia miasta. Ta oryginalna komnata mogła pomieścić do 100 tys. metrów sześciennych wody.
Ile to jest 100 tys metrów sześciennych ? W obecnych czasach zużywamy średnio 3 metry sześcienne wody jednego mieszkańca w Polsce miesięcznie ! Wody z Cysterny wystarczyłoby na cały miesiąc przeszło 33 tysiącom ludzi ! A przecież kiedyś nie zużywano tyle wody co dzisiaj.
Sufit Cysterny podparto na 336 marmurowych kolumnach, ustawionych w 12 rzędach. Na podstawach dwóch kolumn wyrzeźbiono głowy Meduzy. Nie wiadomo skąd pochodzą, ani dlaczego umieszczono je w tym miejscu. Te zagadkowe podstawy cieszą się obecnie olbrzymią popularnością. Bilet wstępu kosztuje 20 lir i pozwala na nieograniczone spacerowanie pomiędzy kolumnami. Jeśli będziecie chcieli więcej tych dziwnych komnat to niedaleko znajduje się Cysterna Filoksenosa. Ona także została udostępniona do zwiedzania.

Meczety

Na koniec zostawiłem, przynajmniej dla mnie, najważniejsze zabytki miasta.
To monumentalne obiekty, stojące po przeciwnych stronach niewielkiego parku Sułtana Ahmeda. Jeden z nich był kiedyś świątynią chrześcijańską, następnie meczetem, a obecnie jest muzeum. Chodzi oczywiście o Hagię Sofię, chyba najwspanialszy kościół w dziejach.

Był symbolem Cesarstwa Bizantyjskiego, najważniejszym miejscem w tej części świata. W 532 roku cesarz Justynian odbudował świątynię po pożarze w zaledwie 5 lat. Przez kolejne stulecia kościół ucierpiał jeszcze wiele razy, jednak nie były to już tak poważne uszkodzenia jak za pierwszym razem. Jedynie kopuła została dwukrotnie zburzona przez trzęsienie ziemi. Po upadku Konstantynopola w 1453, Mehmed II Zdobywca rozkazał zamienić świątynię na meczet. Zakryto chrześcijańskie mozaiki, wybudowano mihrab i postawiono minaret. Przez wieki meczet przechodził jeszcze wiele mniejszych przeróbek. Za miejsce modlitw służył do 1934 roku, kiedy to pierwszy prezydent Republiki Tureckiej – Mustafa Kemal Ataturk rozkazał zamienić świątynię w muzeum.
Wnętrze imponuje wielkością i pięknymi zdobieniami. Posadzki i kolumny wykonane są z szarego i zielonego marmuru, kopułę pokrywa złota mozaika, a całości dopełniają reliefy o roślinnych motywach. W środku odkryjemy wiele ciekawych mozaik, pochodzących już  z X wieku. Poszukajcie dobrze, a znajdziecie te z wizerunkami Chrystusa Pantokratora, Matki Boskiej, cesarza Aleksandra, czy choćby Konstantyna Wielkiego i Justyniana. Można zwiedzać dwa poziomy świątyni, co pozwala na spojrzenie na nią z różnych perspektyw. Niestety nie ma nic za darmo, żeby to wszystko zobaczyć trzeba zapłacić 40 lir.

Całe szczęście zabytek po przeciwnej stronie placu jest już za darmo.

To Błękitny Meczet, a właściwie Meczet Sułtana Ahmeda. Popularną nazwę wziął od ponad 20 tysięcy fajansowych płytek, mozolnie ułożonych na ścianach. Meczet wzniesiono w 1616 roku, jako odpowiedź na Hagię Sofię. Sułtan miał ambicje, żeby stworzyć budowlę, która przyćmi stojącą niedaleko świątynię. Otacza go 6 strzelistych minaretów, na wzór Meczetu w Mekce. To też jedyny meczet w Stambule, w którym wybudowano ich aż tyle, pozostałe mają po 4.
Meczet z dziedzińca wygląda olśniewająco, Hagia Sofia przy nim to uboga krewna. Wnętrze jest przepiękne, błękit miesza się z delikatnym różem. Fantazyjne zdobienia robią niesamowite wrażenie. Wszystko jest symetryczne, nie ma tu ani jednego niepasującego elementu. Świątynia podzielona jest na dwie części, turyści niestety mają jedynie kawałek wolnej przestrzeni. Panuje tu więc często tłok.
Reszta przeznaczona jest dla wiernych. Warto tu przyjść i odpocząć chwilę od upału, planując oczywiście dalsze zwiedzanie.

Będąc przy meczecie, nie sposób wspomnieć o pobliskim placu. W czasach rzymskich i bizantyjskich był to niezwykle ważny punkt w Stambule, serce starożytnego miasta. Hipodrom.

Za czasów Konstantyna Wielkiego odbywały się tu m.in. wyścigi rydwanów, ku uciesze dziesiątków tysięcy obywateli. Został zniszczony w czasie najazdu krzyżowców. Jedynym oryginalnym zabytkiem, który przetrwał, jest egipski obelisk.
Ustawiono go w 390 roku i tak o to stoi w jednym miejscu do dnia dzisiejszego. Jego podstawą jest cokół ozdobiony płaskorzeźbami przedstawiającymi cesarza Teodozjusza. Sam obelisk jest nie lada atrakcją. Przywieziony ze świątyni boga Amona-Ra w Karnaku, powstał w XV wieku przed naszą erą. Ma jakieś 3500 lat !

Obok znajduje się równie ciekawa Wężowa Kolumna. Wykonana została z brązu w V wieku przed naszą erą na cześć zwycięstw z Persami w bitwach pod Salaminą i Platejami. Do IV wieku stała w Świątyni Apollina w Delfach. Na rozkaz Konstantyna, który upiększał Hipodrom, została przetransportowana i ustawiona na placu.
Jej kopułę wieńczyły 3 głowy węży, na których ustawiona była misa. Jednak na przełomie XVII i XVIII wieku kolumna została zniszczona i dzisiaj stoi tylko sam słup.
Jedną z ocalałych głów można oglądać w Muzeum Archeologicznym w Stambule.
Pozostałe elementy na placu, Kolumna Konstantyna i Fontanna Niemiecka, nie są już aż tak spektakularne.

Na zakończenie każdego dnia w Stambule polecam odpoczynek nad zatoką Złoty Róg i podziwianie przepięknych zachodów słońca.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *