Wszystkie stolice Birmy – Mandalaj

Azja, Birma, Tu byłem

Zapraszam na kolejny większy wpis z azjatyckiej podróży.

Birma, czy jak kto woli Mjanma z powodzeniem mogłaby konkurować z Tajlandią o prym w tej części Azji, jednak z powodów politycznych przez 60 lat była odcięta od  świata. Powoli to się zmienia, więc tym bardziej warto tutaj przyjechać. Niezmanierowana przez masową turystykę jest chyba najbardziej autentycznym krajem w tym rejonie świata.
Garść informacji praktycznych już niedługo, a dzisiaj zapraszam was na zwiedzanie jednej z historycznych stolic Birmy.

Przez wieki stolice zmieniały się tutaj dość często.
Przyjmując, że wszystko zaczęło się w XI wieku od zjednoczenia ziem w dolinie Irawadi i powstania królestwa Paganu, do naszych czasów stolic było aż 8.
Najpierw oczywiście wspomniany Pagan, potem były Inwa, Bago, Shwebo, Amarapura, Sagaing, Mandalay, Rangun, czy wreszcie najnowsza Naypyidaw. Stolice mieszały się między sobą i ciężko jest ustalić chronologiczny porządek, w jakim następowały po sobie. Dzisiejszy wpis będzie o Mandalaj, stolicy przez 26 lat, do roku 1885, czyli daty podbicia Birmy przez Brytyjczyków.

Byłem tu 2 dni i zobaczyłem większość ciekawych miejsc zarówno w mieście, jak i w okolicy. Miałem przy tym wrażenie, że to właśnie okolice Mandalaj przyciągają tu turystów, a nie miasto samo w sobie, które mimo, że bardzo ciekawe, z kilkoma pięknymi świątyniami i pagodami, to niestety także ze smogiem, który wręcz dusi. Najważniejsze atrakcje miasta spokojnie można obejść na nogach. Polecam także wypożyczyć rower. Będzie to okazja do przyjrzenia się życiu mieszkańców oraz odwiedzenia miejsc, których tuk tukiem czy mototaxi z pewnością nie zobaczymy.

Na początek wybieramy się zobaczyć posąg tyjącego Buddy.
Godzinny spacer i jesteśmy na miejscu, światynia Maha Muni przed nami. Z zewnątrz kompleks jest całkiem zwyczajny. Nic nie sugeruje, że w środku znajduje się taka atrakcja.
Przed bramą oczywiście należy zdjąć buty i już można spacerować po całym kompleksie. A tam oprócz tradycyjnych świątyń, można zobaczyć chociażby proces wytwarzania thanaki.

A co to w ogóle ta thanaka ?

W skrócie to taki birmański kosmetyk. Coś jak krem; chroni przed słońcem i wysuszaniem skóry. Po nałożeniu tworzy coś na kształt makijażu.

Jednak główną atrakcją kompleksu jest już wspomniany posąg. Według wierzeń został odlany w czasie życia Buddy, który tchnął w niego życie. A dlaczego tyje ?
Otóż każdego dnia setki modlących się osób obklejają go płatkami złota przez co Budda zmienia kształt i przybiera na wadze. Co ciekawe tę czynność mogą wykonywać tylko mężczyźni. Może ma to im przynieść szczęście ? A może to jakiś rodzaj przywileju ? Chętnie poznam waszą opinię.

Jeśli jesteście zainteresowani to polecam przyjść wcześnie rano na rytuał obmywania twarzy.

W okolicy Maha Muni nie ma już ciekawych miejsc, dlatego też czeka nas dłuższy spacer. Wybierzmy się do pałacu królewskiego.
Cały kompleks pałacowy jest olbrzymi, ma powierzchnią ok 1.5 kilometra kwadratowego. Otoczony jest fosą oraz wysokim murem, nad którym górują wieże strażnicze. Wewnątrz zostały odtworzone zabudowania z czasów gdy Mandalaj było stolicą królestwa; oryginały niestety zniszczono. Obecnie jest to teren wojskowy, więc nie można swobodnie poruszać się w środku. Sam pałac nie wydawał mi się wart zwiedzania, szczególnie, że wejściówka jest dość droga.

Niedaleko pałacu znajdują się za to inne bardzo ciekawe zabytki.
To klasztory Shwenandaw i Atumashi; pagoda Kuthodaw oraz znajdująca się zaraz obok Sanda Muni. Żeby wejść do nich należy kupić bilet wstępu. Kosztuje 10 dolarów i uprawnia do nielimitowanego wchodzenia do tych miejsc w ciągu tygodnia.

Jeśli nie chcemy sponsorować reżimu, wystarczy, że kupimy jeden bilet i będziemy go sobie przekazywać.

Klasztor Shwenandaw to unikatowy przykład pięknie rzeźbionej drewnianej świątyni.
Zbudowana została w całości z drewna tekowego, przez syna króla Mindona, na miejscu dawnego pałacu królewskiego.
Słynna jest ze względu na fantazyjnie rzeźbione ornamenty, przedstawiając legendarne zwierzęta, kwiaty czy tancerki. Aby to zobaczyć trzeba przyjrzeć się wszystkiemu z bliska. Efekt pracy rzeźbiarzy robi duże wrażenie. Wewnątrz najbardziej imponujące jest główne pomieszczenie z gigantycznymi drewnianymi filarami podtrzymującymi sufit. Poza tym znajdziemy tu różne stare meble, czy rzeźbione panele.

Obok Shwenandaw znajduje się klasztor Atumashi, zbudowany w zupełnie innym stylu przez króla Mindona w 1857 roku. Po podbiciu Birmy przez Brytyjczyków świątynia została splądrowana i spalona, a kosztowności wywiezione nie wiadomo gdzie. Klasztor wygląda trochę jak piramida u Inków, na taras prowadzą zewnętrzne schody z każdej strony budynku. Co ciekawe świątynia ma drewnianą konstrukcję obudowaną warstwą z zaprawy. W środku jest spore pomieszczenie, w którym trzymany jest posąg Buddy. Będąc tam koniecznie przyjrzyjcie się bliżej drewnianemu sufitowi.

Nieopodal jest kolejny interesujący kompleks. To Kuthodaw Pagoda.
W obrębie murów pagody w idealnie równych rzędach stoi 320 kapliczek, w których umieszczono po jednej kamiennej tablicy ze stroną z Theravady. Dzięki temu zabiegowi Birma może się szczycić największą książką na świecie wpisaną na listę rekordów Guinnessa. Ta zajmuje ogromny teren i warto pospacerować chwilę pomiędzy rozdziałami lub odpocząć gdzieś w cieniu. Szkoda jednak, że nie ma opisów po angielsku. Zaraz obok znajduje się utrzymana w tym samym stylu świątynia Sanda Muni.

Zwiedziwszy wspomniane miejsca nie pozostaje nic innego jak wybrać się na pobliskie wzgórze, z którego rozpościera się wspaniały widok na całe miasto.
Podobno o wschodzie słońca jest tu najpiękniej.

Ale Mandalaj to nie tylko zabytki, klasztory i pagody.

To także codzienność miasta: zwykłe domostwa, sklepy, targi, stoiska z przekąskami czy brudne, zapomniane uliczki. To wnikliwe spojrzenia starszych ludzi, czy uśmiechy młodych, chętnie rozmawiających po angielsku. Takie Mandalaj też warto poznać. Daje to zdecydowanie lepszy obraz, tego jak wygląda tu życie i jacy są mieszkańcy tego miasta.

Jedna uwaga do wpisu “Wszystkie stolice Birmy – Mandalaj

  1. Miejsce, które bardzo chciałabym odwiedzić. Tym bardziej że podobno staje się coraz bardziej turystyczne i przez to zmienia się na niekorzyść. Podobno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *