Industriada – Szlakiem Zabytków Techniki

Europa, Polska, Tu byłem

Dzisiaj na blogu, chciałem opisać Wam region, który moim zdaniem jest bardzo wartościowy, a jednocześnie trochę zapomniany i niedoceniany. Co to za miejsce ?

Domyślacie się ?

To województwo śląskie. A powodem, dla którego chciałem opisać ten rejon, jest wydarzenie, które odbywa się tutaj corocznie, w wielu miastach Śląska.
Mam na myśli Industriadę, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki. Sam Szlak to wspaniałe, często unikatowe miejsca, takie jak kopalnie, osiedla robotnicze, stare fabryki, czy koleje wąskotorowe.

Industriada to kilkaset różnych wydarzeń, zarówno dla dzieci jak i dorosłych. Moim zdaniem powinna zdecydowanie bardziej rozwinąć skrzydła i stać się wydarzeniem na skalę nocy muzeów. W oczekiwaniu na nową edycję, która odbędzie się w weekend 10/11 czerwca, chciałem opowiedzieć Wam o zeszłorocznej edycji, która była napakowana wieloma ciekawymi wydarzeniami.

Ja tym razem odwiedziłem starą fabrykę włókienniczą w Bielsku-Białej, Browar Zamkowy w Cieszynie, osiedle robotnicze Nikiszowiec i dawną Walcownię Cynku w Katowicach. Wszystkie te zabytki są przykładem gigantycznego rozwoju Śląska, który dokonał się w XIX i na początku XX wieku.

Browar Zamkowy

Zwiedzanie zacznijmy może od krótkiej historii Browaru.
Powstał w 1846r, kiedy to arcyksiążę habsburski Karol stwierdził, że przebuduje zamek w Cieszynie. Browar zbudowano zaraz pod zamkiem, jakby wewnątrz Góry Zamkowej.
Piwo z Cieszyna bardzo szybko zdobyło dużą popularność w całej monarchii habsburskiej, w końcu tradycje browarnicze w mieście sięgały już XV wieku.
Co ciekawe kilka lat później następca Karola, widząc sukcesy piwa cieszyńskiego, otworzył kolejny browar. Obecnie bardziej znany i dużo większy, Browar w Żywcu.
Kiedyś natomiast było odwrotnie. To w Cieszynie uczyli się żywieccy piwowarzy, to Browar Zamkowy był perłą w koronie Habsburgów.
Po powojennej nacjonalizacji Browaru produkcja piwa została ograniczona, a po przejęciu przez Grupę Żywiec, warzono ledwie jeden gatunek – Brackie.
Obecnie Browar Zamkowy warzy i rozlewa 9 rodzajów własnego piwa i dodatkowo żywieckiego Portera.

Jak wygląda zwiedzanie Browaru ?

Na początek trafiamy do warzelni; to tutaj odbywa się najważniejsza część całego procesu produkcji piwa. W Browarze Zamkowym są to dwa połączone ze sobą pomieszczania, w których unosi się specyficzny zapach brzeczki.
W kotłach warzelnych brzeczka jest gotowana, a następnie schładzana. Potem po dodaniu drożdży następuje jej fermentacja.
Obecnie, ze względów bezpieczeństwa i utrzymania higieny w zakładzie, nie można już zwiedzać pomieszczeń z kadziami fermentacyjnymi.
Mamy za to możliwość zwiedzania piwnic, w których leżakuje piwo.
Co ciekawe, całe zwiedzanie odbywa się w czasie, gdy zakład normalnie pracuje.
Na koniec degustujemy jeden z rodzajów piwa dopiero co uważonego i rozlanego.
Można też zakupić wszystkie piwa Browaru Zamkowego po nieco niższej cenie.

Walcowania Cynku

Kolejny punkt, który wybrałem w programie Industriady to nieistniejąca już Walcowania Cynku w dzielnicy Szopienice, w Katowicach.
Historia tego miejsca związana jest ściśle z rodziną Giesche, która w XIX wieku posiadała kilka zakładów hutniczych na śląsku.
Jednym z nich była Huta Bernhardi, w pobliżu której wybudowano w 1904r wspomnianą już walcownię.
Walcownia działała nieprzerwanie do 2002 roku, kiedy to ostatecznie zakończono produkcję blach.
Wszystkim miłośnikom starych maszyn polecam to niezwykłe miejsce. Do zwiedzania udostępniona jest główna hala, gdzie kiedyś odbywał się cały proces walcowania.
To co najbardziej fascynujące w tym obiekcie, to różnego rodzaju walcarki używane w produkcji blach oraz maszyny parowe służące do napędzania całego ciągu technologicznego.
Niektóre z tych urządzeń pochodzą z początku XX wieku i do zamknięcia zakładu były niezastąpione.
Obecna zakładowa wystawa prezentuje nie tylko ciąg technologiczny produkcji blach, ale również pokazuje maszyny i silniki z przełomu XIX i XX wieku.
Prawdziwymi perełkami są tutaj walce parowe z początków XX wieku.
Dodatkowo w zakładzie odtworzono mini laboratorium oraz przygotowano mała izbę pamięci o hutnictwie na Śląsku.

Nikisz

Następne miejsce, na które chciałem zwrócić Wam uwagę, to górnicze osiedle robotnicze jakich pełno na terenach kopalnianych.
To jednak jest unikatowe na skalę światową, a jego dziwna nazwa wzięła się od pobliskiego szybu kopalnianego Nickischschacht.
Zbudowano je w sąsiedztwie obecnej kopalni Wieczorek (kiedyś Giesche), kiedy zaczęło brakować mieszkań dla górników na innym osiedlu robotniczym, Giszowcu.
Zaprojektowane przez Emila i Georga Zillmanów, powstało pomiędzy 1908 a 1919 rokiem.

Dlaczego jest takie unikatowe ?

Przypomina małą, zamkniętą enklawę, takie samodzielne „miasteczko”. Niewiele jest jeszcze tak autentycznych miejsc.
Wchodząc tutaj czułem się dziwnie, jak obcy, który znalazł się w dziwnym, ale zarazem ciekawym otoczeniu.
Zabudowa Nikiszowca to dziewięć 3-piętrowych familoków, z wewnętrznymi dziedzińcami.
Dodatkowo osiedle posiadało własną szkołę, pralnię wraz z suszarnią dla wszystkich mieszkańców, łaźnie, sklepy, hotel robotniczy czy nawet straż pożarną.
Oczywiście na Nikiszowcu jest także kościół. To neobarokowa świątynia p.w. św. Anny z 1927 roku.

Zwiedzanie warto rozpocząć od samego serca dzielnicy.
Tu znajduje się m.in. muzeum poświęcone życiu codziennemu tego miejsca, wspomniany już kościół czy budynek dawnej gospody z charakterystyczną mozaiką przedstawiającą róże. Wystawy stałe w muzeum pokazują wnętrze typowego robotniczego mieszkania oraz pralni z tamtych czasów.
Bardzo dobrym pomysłem może być wycieczka z przewodnikiem po osiedlu. Z pewnością dowiemy się wielu ciekawostek z życia mieszkańców.
Wychodząc poza obręb Nikisza, miałem wrażenie, ze trafiłem z powrotem do rzeczywistości. Wszystko było takie zwyczajne.

Jak widzicie Górny Śląsk ma wiele do zaoferowania. To nie tylko strajkujący górnicy i bankrutujące kopalnie. To często unikatowe zabytki, techniczne cudeńka i autentyczna historia, która wprost bije od tych miejsc.
A święto zabytków techniki to najlepsza okazja na ich poznanie. Czy Industriada stanie się kiedyś wydarzeniem na całą Polskę ?
Mam nadzieję, że tak będzie, bo bez dwóch zdań na to zasługuje.
Za rok ponownie przyjadę na Śląsk. Nowe miejsca i ciekawe historie czekają.

PS. Artykuł nie jest sponsorowany 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *