Rumunia – Informacje praktyczne

Europa, Informacje praktyczne, Rumunia, Tu byłem

Podróż do Rumunii jest z gatunku tych łatwiejszych do zaplanowania.
Może nie ma aż tylu informacji w sieci co o Europie Zachodniej ale nadal poruszamy się w Unii Europejskiej, więc jest dość łatwo. Nie powinniście mieć zatem problemów w organizacji takiego wyjazdu. A jak się za to w ogóle zabrać ?
Najlepiej zacząć od ustalenia trasy naszego przejazdu do Rumunii.

Z południa Polski mamy w zasadzie dwie możliwości. Możemy jechać przez Słowację i Węgry albo przez Ukrainę. Pamiętajcie że na Ukrainę potrzebny jest paszport. Ta trasa będzie dłuższa ale jednak o wiele ciekawsza. Po drodze możemy przecież zobaczyć dawne polskie twierdze. Zbaraż, Bar czy Kamieniec Podolski pamiętają czasy, kiedy Polska była potęgą militarną i rządziła na Ukrainie. Jeśli wybierzemy przejazd przez Ukrainę to najlepiej jechać na Lwów, Tarnopol i Czerniowce. Podróż zajmie nam jakieś 7 godzin i przejedziemy ok 500 km. Z oczekiwaniem na granicy, zwiedzaniem któregoś z miast i przejazdem do Suczawy powinniśmy się wyrobić w 12 godzin.
Droga przez Słowację i Węgry nie dostarczy nam takich atrakcji.
Z przejścia granicznego w Barwinku czy Koniecznej mamy ok 130 km przez Słowację i tyle samo przez Węgry.
Poruszając się lokalnymi drogami zaoszczędzimy na winietkach jakieś 100 zł. Niby nie dużo ale zawsze to lepiej wydać w Rumunii na wino.

Ile nam zajmie przejazd na granicę rumuńską ?

Jadąc zgodnie z przepisami pewnie z 5 godzin. My jadąc w nocy przejechaliśmy to w niecałe 4. Najlepiej kierować się na Trebisov na Słowacji a potem na Kisvardę na Węgrzech.
Zależnie, jaki rejon Rumunii nas interesuje, to taką powinniśmy rozważyć drogę.

Na węgiersko-rumuńskim przejściu musimy wymienić pieniądze i kupić obowiązkową winietkę. Kosztuje 7 euro. Obowiązuje ona na wszystkie drogi.

No prawie wszystkie.

Jadąc autostradą z Bukaresztu do Konstancy trafimy na bramki. Opłata to 13 lei.
Będąc na przejściu nie warto wymieniać wszystkich pieniędzy. Kantory są w każdym mieście a przelicznik jest wszędzie bardzo podobny.
Za euro dostaniemy ok. 4,4 lei. Można więc przyjąć, że 1 leja to 1 zł. Tak jest najłatwiej.
Noclegi najlepiej załatwiać przez stronę booking.com. Ja się do niej przyzwyczaiłem i nigdy nie miałem żadnych problemów z rezerwacją.
W zasadzie w większości miast spaliśmy w ścisłym centrum, płacąc za nocleg ok 10 euro od osoby. Warunki były tam bardzo dobre.

Drogi w Rumunii ogólnie są nie najgorsze. Autostrad co prawda nie ma za wiele a ekspresówki to w większości drogi z jednym pasem ruchu w danym kierunku ale przynajmniej ich jakość jest dobra.
Jedynie drogi lokalne są w gorszym stanie. Zazwyczaj są to wąskie drogi bez poboczy z asfaltem dziurawym jak ser szwajcarski. To jednak cały czas się zmienia bo remonty są tutaj na każdym kroku. Unia daje kasę, to Rumuni wzięli się za budowanie dróg.
Prawdziwą zmorą są tu jednak furmanki. Czasem miałem wrażenie, że na wsiach to główny środek transportu.
Wyobraźcie sobie, że wypadacie z zakrętu 90 na godzinę a akurat furmankę jadącą z naprzeciwka wyprzedza ciężarówka. Trzeba mieć nerwy ze stali, żeby opanować wtedy samochód.
Inna kwestia to jazda w nocy i wymijanie takich często nieoświetlonych pojazdów.

Co jeszcze ?

Rumunów czasem ponosi fantazja i wyprzedzają gdzie popadnie. Nieważne czy jest pod górkę, czy mamy ostry zakręt, czy z naprzeciwka coś jedzie. Rumun jak zacznie wyprzedzać to nie odpuści.
Trzeba też pamiętać, że około godziny 19 – 20 pasterze spędzają owce i krowy z pastwisk więc często przejazd jest utrudniony.
Ograniczenia prędkości to w większości 50 w terenie zabudowanym i 90 poza. Całe szczęście Rumuni nie bardzo stosują się do tych zakazów i często dojedziemy szybciej do celu.
Oczywiście uważać trzeba na policję. Tu jednak też będziemy zaskoczeni. Jeżdżąc 10 dni po kraju, po przejechaniu 3000 km, nie widziałem ani jednego patrolu z radarem. Policji praktycznie nie ma albo akurat gdzieś się chowała widząc polską rejestrację.
Ruch na drogach w tygodniu jest raczej mały. W weekendy natomiast jest ogrom samochodów. Rumuni widać chętnie jeżdżą po swoim kraju.
Atrakcje turystyczne przeżywają wtedy oblężenie. Najlepiej za dużo nie jeździć w tym czasie. Nie pakujcie się też na drogę transfogarską w weekend. My staliśmy w korku dwie godziny, żeby dojechać na szczyt przełęczy.
Ceny paliw w są tu nieco wyższe niż w Polsce. Benzyna i ropa kosztują praktycznie tyle samo. Jakieś 5 lei za litr. Nie wszystkie stacje sprzedają gaz. Jak już jakąś znajdziemy to zapłacimy ok. 2 leje.
Dużym plusem Rumunii są wszędobylskie warsztaty samochodowe i wulkanizatorzy. Tu nie grozi nam długie szukanie mechanika. Nawet na największym zadupiu ktoś będzie miał warsztat. Sporo jest też myjni więc jeśli komuś zależy zawsze będzie miał czyste auto.
Ceny takich usług są bardzo przystępne. Za załatanie koła 10-15 lei. Za mycie z odkurzaniem-15 lei.

Na koniec ogólnie o cenach.

Pewnie się zdziwicie ale w Rumunii produkty spożywcze nie są wcale tańsze niż w Polsce.
Chleb, nabiał, większość owoców – to produkty, za które zapłacimy więcej. Za to alkohole są o wiele tańsze.
Piwo to jakieś 2 leje, dobre wino około 15 lei, rumuńska whiskey czy brandy – ok. 30 lei. Nam to akurat pasowało.
Przez cały pobyt stołowaliśmy się w restauracjach, które w porównaniu do Polski są śmiesznie tanie. Za obiad w dobrej knajpie płaciliśmy zazwyczaj w granicach 25 lei. Owoce morza są przepyszne i kosztują na prawdę niewiele.
Warto jeszcze wspomnieć o przydrożnych straganach. W Rumunii są miejsca gdzie jest to bardzo popularne.
Ludzie często stoją i sprzedają rzeczy z własnego ogródka. Jakieś pomidory, ziemniaki, owoce, sery, domowe wędliny i oczywiście alkohole.
Jak macie tylko okazje to zatrzymujcie się i próbujcie. Nie będziecie rozczarowani. Są po prostu przepyszne.
To tyle z informacji praktycznych. Jeśli macie jakieś pytania, zapraszam do komentowania. Może chcecie znać jakieś inne ceny ?
PS. W Rumunii korzystałem z przewodnika wydawnictwa Bezdroża. W osobnym wpisie o zwiedzaniu pewnie znajdzie się kilka uwag na jego temat. Tutaj tylko jedna. Nie sugerujcie się nim w ogóle jeśli chodzi o ceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *