Nierówna walka o Ta Phrom

Azja, Kambodża, Tu byłem

Nierówna walka

Pozostajemy w starożytnym kompleksie Angkoru, ale tym razem udajemy się poza mury stolicy Angkor Thom.

Kompleks świątynny Ta Phrom na naszych oczach przegrywa nierówną walkę z dziką przyrodą. Okoliczne drzewa upominają się o ten kawałek terenu. Korzenie wielkich figowców, dyniowców i włókniaków oplotły mury świątyni, powodując zniszczenia na ogromną skalę. Człowiek nie ingerował tu nawet w najmniejszym stopniu.

Wszystko jest dziełem lasu.

Tworzy to niesamowity efekt. Wdzierające się przez mury korzenie, niszczą co delikatniejsze fragmenty świątyni. Niektóre przebijają się na wylot tworząc fantazyjne formy. Inne, znowu, oplatają się wokół ścian, chcąc niczym anakonda udusić swoje ofiary. Część drzew rośnie nawet na dachach, jedynie korzeniami sięgając podłoża.

Ta wojna jest już przegrana. Świątynia pod naporem drzew przestanie kiedyś istnieć.
Rząd Kambodży próbuje co prawda ratować sytuację, ale drzewa już tak wrosły w mury, że nie można ich tak po prostu wyciąć. Wszystko zawaliłoby się wtedy jak domek z kart. Na obecną chwilę wszystko żyje ze sobą w pełnej symbiozie.

Kiedyś było inaczej…

Historia

Kompleks zbudowano pod koniec XII wieku, w czasach panowania króla Dżajawarmana VII. Prawie 80 tysięcy robotników oczyściło teren i wzniosło piękne budowle. Architekci raczej nie zdawali sobie sprawy, że dżungla upomni się o swoje po kilkuset latach.
W całym kompleksie i najbliższej okolicy żyło niemal 13 tysięcy ludzi, w tym prawie 3000 kapłanów. Skarbiec był wypełniony złotem i kamieniami szlachetnymi.
Król rozkazał wznieść główną świątynię na cześć swojej matki.
Zajmuje ona tylko małą część kompleksu, który otoczony wysokim murem miał powierzchnię około 65 hektarów. Znajdowało się tutaj kilka mniejszych świątyń i setki zwykłych zabudowań, które niestety w większości nie przetrwały do dzisiejszych czasów. Na całej powierzchni kompleksu znajdowało się prawie 900 różnych budynków !
Kompleks popadł w ruinę w raz z upadkiem Imperium Khmerskiego. Jeszcze wtedy ludzie byli panami na tym terenie. Teraz z chwały pozostały jedynie mgliste wspomnienia.

Filmowa przygoda

Nazwa świątyni może większości czytających nie kojarzyć się z filmem, ale ci co oglądali przygody Lary Croft w Tomb Raiderze na pewno będą wiedzieli o co chodzi. To właśnie tu Angelina Jolie biegała, po zagubionej w dżungli świątyni, szukając skarbu. Czy uda się nam poczuć jak Lara Croft odkrywając Ta Phrom ?
Nie liczyłbym na to. Kompleks jest bardzo chętnie odwiedzany przez turystów i nawet na moment nie będziemy sami.
Każdy chce w końcu być przez chwilę jak Angelina Jolie.

Ta Phrom jest w zasadzie zakończeniem małej pętli wokół Angkoru. Do zwiedzania pozostają mniejsze, mniej atrakcyjne świątynie.

 

5 uwag do wpisu “Nierówna walka o Ta Phrom

    1. Ja byłem właśnie 3 dni. Wydaje mi się, że to wystarczająco na zwiedzenie większości kompleksu. Jeden dzień to opisane przeze mnie świątynie z małej pętli, drugi można poświęcić na te najdalsze świątynie a trzeci na jakieś mniej znane. Kradzieże niestety nadal są rzeczą powszednią. W samym Siem Reap można kupić oryginalne figurki z kompleksu Angkoru. Niestety nie da się za bardzo chronić tak rozległego terenu.

  1. Zdecydowanie polecam rower. Można stanąć gdzie się chce i zobaczyć wszystko na co ma się ochotę.
    Jedynie do najdalszych świątyń polecam tuk tuk. Przejechanie kilkudziesięciu kilometrów na rowerze byłoby męczące..
    Poza tym rower to wygoda. Zapiąć można do każdego drzewa i po problemie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *