Angkor Thom – ostatnia stolica Imperium

Azja, Kambodża, Tu byłem

Angkor Thom

W kolejnej opowieści o starożytnym imperium Khmerów przeniesiemy się tym razem do graniczącej z Angkor Wat, ostatniej królewskiej stolicy – Angkor Thom (dosłownie można to tłumaczyć jako „wspaniałe miasto”).Rozległy teren stolicy (prawie 9 km kwadratowych) ustanowiono na planie idealnego kwadratu i otoczono fosą, podobnie z resztą jak Angkor Wat. O Angkor Wat przeczytacie tutaj: Angkor Wat – W sercu Kambodży

Do miasta prowadzi pięć bram, z których obecnie najlepiej zachowana jest ta południowa. Wszystkie bramy są identyczne. Balustrady przy bramach przedstawiają dziewięcio-głowego węża, a wzdłuż nich stoją posągi bóstw, strzegących miasta. W obrębie murów miasta żył kiedyś cały królewski dwór, wyżsi urzędnicy czy duchowni.

Bayon

Nowa świątynia królewska – Bayon miała przyćmić swoim ogromem tą z Angkor Wat. Zbudowana została niedługo po odbiciu poprzedniej stolicy z rąk Czamów, pod koniec XII wieku. Królem, który tego dokonał był Dżajawarman VII. To za jego panowania powstała większość budowli Angkor Thom, w tym oczywiście Bayon, który zbudowano w samym centrum stolicy.
Świątynia różni się od poprzednich stylem architektonicznym. Różnice widać bez problemu nawet przez zupełnych laików. Przebudowywana przez późniejszych władców stała się plątaniną korytarzy i zatraciła gdzieś królewską powagę. Przez stulecia popadała w ruinę, jej obecny stan najlepiej obrazują tony kamieni leżących na dziedzińcu.

Kamienne twarze

Ale przede wszystkim, to co wyróżnia Bayon od reszty zabytków Angkoru, to tajemnicze, uśmiechnięte twarze, patrzące na nas z każdego zakamarka. Nie ma ich już nigdzie w takiej ilości. Tutaj do naszych czasów przetrwało aż 216 kamiennych twarzy. Patrzą z olbrzymich wież i mniejszych wieżyczek w cztery strony świata jakby strzegąc tego miejsca. Gubiąc się w labiryncie korytarzy, co rusz trafiamy na nową twarz.

Co symbolizują ?

Pewności nie ma, a hipotezy są dwie.
Pierwsza mówi o osobie króla. Uważał on siebie za wcielenie Buddy, więc należy przypuszczać, że kazał wykuć tutaj swój wizerunek. W czasach jego panowania twarze w całości pokryte były złotem. Moim zdaniem Dżajawarman VII chciał onieśmielić każdego, kto wchodził w progi świątyni.
Któż przecież nie zląkłby się przeszywającego wzroku króla patrzącego z dosłownie każdego miejsca świątyni. A żeby nie było tak groźnie, to twarz króla delikatnie uśmiecha się do swoich poddanych.
Druga hipoteza poniekąd też jest związana z królem Dżajawarmanem.
Za jego panowania religią dominującą w królestwie stał się Buddyzm. Miałoby więc sens umieszczenie wizerunków Buddy na nowej królewskiej świątyni. Ta hipoteza mówi o tym, że twarze przedstawiają oblicze Buddy Awalokiteśwary, jednego z najważniejszych wizerunków dla wyznawców tej religii.
Ja jednak skłaniam się do wizerunku króla, choć pewnie prawda nie jest taka oczywist

Reliefy

Bayon to nie tylko kamienne twarze; warte uwagi są także reliefy na okalających dziedziniec murach. Przedstawiają różne historyczne wydarzenia, m.in. bitwy pomiędzy wojskami Khmerów i Czamów czy parady wojsk. Z reliefów można także dowiedzieć się wiele o codziennym życiu Khmerów. Znajdziemy tu sceny ukazujące zakupy na targu, zabawy kobiet z dziećmi, gotowanie czy spędzanie wolnego czasu (tańce, rozmowy, gry).

Bayon jest zdecydowanie najpiękniejszy w całym Angkor Thom, ale przecież będąc tam warto wybrać się do innych miejsc.

Baphuon

Około 200 metrów na północny zachód znajduje się otoczone przez dżunglę Baphuon. My zatrzymaliśmy się tam na dłużej, gdyż to jedna z najstarszych zachowanych budowli kompleksu Angkor Thom. Ukończono ją w połowie XI wieku na długo przed narodzinami Dżajawarmana VII.
Świątynia miała kilka poziomów, a na ostatniej platformie o wymiarach 35 x 40 m stała wieża zwieńczona kopułą z brązu. Niestety kompleks został zbudowany na niestabilnym podłożu, przez co w znacznym stopniu runął. W zachodniej części znajdują się jeszcze resztki wielkiego posągu Buddy, który kiedyś stał na jednym z poziomów.

Największe puzzle świata

Współczesna historia również okazała się mało łaskawa dla Baphuon. W latach 60-tych francuscy archeolodzy postanowili rozebrać świątynię, oczyścić wszystkie elementy, a następnie złożyć ją powrotem. Wszystko szło sprawnie i bez problemów. Setki tysięcy kamieni skatalogowano, wyczyszczono i powoli zabrano się za składanie świątyni do kupy. Jednak rządy Czerwonych Khmerów wyrzuciły archeologów, a całą dokumentację zniszczono. Po ich upadku przystąpiono do mozolnej odbudowy.
Specjaliści dostali nie lada wyzwanie. Ogromne puzzle składające się z setek tysięcy elementów trzeba było jakoś ułożyć.
Udało się odtworzyć niemal całą świątynię.
Obecnie, stojąc na najwyższym poziomie i podziwiając otaczającą zieleń, trudno uwierzyć, jak mogło się to powieść. Jedynie, tony nieułożonych kamieni, przypominają, że nie wszystko dało się dopasować.

Angkor Thom to niesamowite miejsce pełne pięknych zabytków, będące ukoronowaniem sztuki Imperium Khmerskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *