Wszystkie stolice Birmy – Sagaing, Inwa

Azja, Birma, Tu byłem

Zapraszam na najnowszy wpis o Birmie, w którym będziecie mogli przeczytać o kolejnych stolicach Birmy. Zabiorę Was m.in. do Inwy, Sikongu (Sagaing) i w okolice Amarapury.
Pozostanie jeszcze kilka dawnych stolic, m.in. Bago, Mrauk U, Taungoo, Shwebo, Pyay, Pinya, Mottama, Rangun, czy najnowsza Naypyidaw.
Jak widzicie zobaczenie tylko samych stolic jest nie lada wyzwaniem i wymaga dłuższego pobytu w Birmie.

Sagaing

Miasteczko jest oddalone ok. 20 km od Mandalaj, przez co jest bardzo dobrym punktem na jednodniowe wycieczki.
Przez pół XIV wieku na tych terenach znajdowało się malutkie królestwo Sagaing, które po upadku rządzącej dynastii w 1365 roku, zostało wchłonięte przez nowo powstałe królestwo Ava. Sagaing było także stolicą zjednoczonego Królestwa Birmańskiego w latach 1760 – 1765.
Obecnie jest to ważny punkt religijny dla Birmańczyków.
Najciekawsze w miasteczku jest wzgórze świątynne. Pagody rozsiane są po całej górze, a poruszać się między nimi należy jedynie po wyznaczonych ścieżkach. My zobaczyliśmy tylko kilka ponieważ mieliśmy raptem pół dnia na wszystkie okoliczne atrakcje.
Najbardziej znaną i najpopularniejszą pagodą jest XIV wieczna Soon U Ponya Shin, znajdująca się praktycznie na samym szczycie wzgórza. Jest też zdecydowanie największa, przez co na jej zwiedzanie powinniście zaplanować więcej czasu. Wspomniana pagoda to także bardzo dobry punkt widokowy na rzekę Irawadi i całą okolicę.

Stąd też idealnie widać monumentalne mosty przerzucone przez rzekę. Co ciekawe, ten bliższy nas to dzieło chińskich inżynierów z przed kilku lat. Ten będący dalej pochodzi z lat 30-tych XX wieku i jest pamiątką po brytyjskiej kolonizacji Birmy. W prawdzie został zburzony w czasie II wojny światowej, jednak odbudowano go po kilku latach. To także jedyne mosty w okolicy łączące dwa brzegi rzeki Irawadi.

Poza tym na wzgórzu warto odwiedzić Pagodę Umin Thonse, zwaną także pagodą trzydziestu jaskiń. Znana jest przede wszystkim z 45 wizerunków siedzących buddów znajdujących się wewnątrz łukowego przejścia. Tutaj także można zostać darczyńcą świątyni i za opłatą wykupić sobie tabliczkę z własnym nazwiskiem i datą odwiedzin. Raptem 100 dolarów i na wieczność zostaniemy w murach świątyni.

Ja ponadto zapuściłem się w wąskie ścieżki oplatające całe wzgórze świątynne i odkryłem kilka mniejszych, ale również bardzo ciekawych pagód. Niestety nie wiem jak się nazywają, jedynym opisem były birmańskie szlaczki, których nie sposób rozszyfrować.

Na wzgórzu spędziłem niecałe dwie godziny, intensywnie zwiedzając całą okolicę.
Jeśli macie więcej czasu, przeznaczcie na te świątynie chociaż pół dnia. Nie zmęczycie się tak, a przy okazji z pewnością odkryjecie ciekawe miejsca.

Inwa

Kolejny punkt mojej trasy po okolicach Mandalaj to ruiny starożytnej stolicy Inwy. Aby tam się dostać, wraz z innymi turystami, płynę łodzią na drugi brzeg rzeki Irawadi. Tam czekają już dzieci sprzedające pamiątki i naganiacze do wozów konnych. To najwygodniejszy, najszybszy i najpopularniejszy rodzaj transportu po ruinach. Po ucieczce przed dziećmi, przyszła pora na negocjacje ceny transportu konnego.
Cena wyjściowa taka sensowna to 10000 kyatów, ostatecznie wynegocjowałem 6000, ale zwiedzałem jedną świątynię mniej. I tak nie miałem za bardzo czasu, więc było to całkiem dobre rozwiązanie.

Inwa wygląda jak zabita dechami wieś, nie przypomina stolicy dawnego królestwa. Zwykłe domostwa mieszają się tutaj z unikatowymi zabytkami. Ludzie pracują na polach ryżowych, a obok turyści podziwiają świątynie. Gdzieś obok XIX wiecznej świątyni Maha Aung Mye Bonzan dzieci wypasają krowy.

To właśnie jest urok Inwy. Te kontrasty powodują, że tak chętnie jest odwiedzana przez turystów. A gdzieś poza tym obrazem są fantastyczne zabytki.

Choćby takie jak klasztor Bagaya Kyaung. Został zbudowany w 1834 roku, tylko i wyłącznie z drewna tekowego. Prezentuje się bardzo okazale, a rzeźbienia zarówno na zewnątrz jak i we wnętrzu wprawiają w zachwyt na każdym kroku. W środku w wielkiej sali znajdują się różne stare meble i oczywiście ołtarze buddyjskie. Cała konstrukcja klasztoru oparta jest na 267 drewnianych palach, z których najwyższe mają prawie 20 metrów.

Kolejną świątynią, przy której warto się zatrzymać jest pagoda Yadana Hsemee. Jest to w zasadzie mały kompleks kilku stup i pozostałości centralnej pagody. W centralnym punkcie kompleksu naszą uwagę zwraca przede wszystkim kamienny posąg siedzącego buddy. Niestety nie znam historii tego miejsca, a w całej Birmie opisów angielskich przy zabytkach nie ma.

Następny zabytek, który koniecznie trzeba zobaczyć to wspomniana już świątynia Maha Aung Mye Bonzan. Zbudowano ją w 1818 roku na polecenie żony króla Bagyidaw. W okresie panowania właśnie tego króla miała miejsce I wojna birmańsko-brytyjska, a po niej w zasadzie nastąpił upadek niepodległego królestwa Birmy.
Świątynia została zbudowana w 1818 roku z cegły, następnie ją otynkowano i pomalowano na kolor ochry. Wejścia strzegą olbrzymie posągi dwóch mitologicznych lwów. Świątynia jest na prawdę bardzo dobrze zachowana i jest jednym z najpiękniejszych przykładów birmańskiej architektury. Mi niestety nie udało się wejść do środka, obszedłem świątynię jedynie z zewnątrz.

Most U Bein

Na koniec dnia pojechałem w okolice Amarapury zobaczyć most U Bein. Zachód słońca na moście lub na jednej z łodzi na jeziorze to punkt obowiązkowy dla większości turystów przyjeżdżających do Birmy. Przyznam szczerze, że ja akurat nie przyjechałem po takie zdjęcie. Przynajmniej nie zawiodłem się, gdy niebo spowiły chmury i z romantycznych zdjęć na tle mostu nic nie wyszło.

Most jest przedstawiany jako najdłuższy tekowy most świata. Ma 1200 metrów długości i łączy dwa brzegi jeziora Taung Tha Man. Zbudowano go w połowie XIX wieku więc już od ponad 150 lat jest zadeptywany przez turystów. Największe wrażenie robi właśnie to, że pomimo tylu tysięcy ludzi chodzących po nim tam i z powrotem, jeszcze się nie zawalił. A wygląda tak jakby miał za chwilę runąć do jeziora.
Ta niebywała konstrukcja stoi na 1086 palach wbitych w dno. Na moście znajdują się 4 zadaszone pawilony oraz 9 miejsc, w których można podnieść podłogę dzięki czemu większe łodzie mogą przepłynąć na drugą stronę.
Most jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejsc w całej Birmie, dla tego nie dziwi fakt, że w czasie zachodu słońca na moście roiło się od turystów.
Spacerując po okolicy można było podziwiać ich zapał w zrobieniu tego jednego, idealnego zdjęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *